czwartek, 10 października 2013

Psi żywot !

Mieszkam w Rumunii, już od sześciu lat. Pokochałam ten kraj, prawie tak samo jak moją ojczyznę, tu jest mój dom, tu stworzyłam rodzinę, tu urodziły się moje polsko-rumuńskie dziewczynki. Mówiąc ze mieszkam w Rumunii, ludzie robią wielkie oczy bo, przecież ubóstwo, zacofanie, wszystko pewnie przestrzale i brzydkie.
Poprzez pisanie tego bloga, mam zamiar ukazać prawdziwą Rumunię, którą  my Polacy wciąż widzimy przez pryzmat krzywdzących stereotypów. Opisując swoje życie codzienne w tym kraju, jako żony i matki Polki, będę starała się pokazać moim rodakom, że nie taki diabeł straszny, ze Rumunia to, barwna kultura,ciekawa tradycja, mili, sympatyczni ludzie, otwarci na obcokrajowców i turystów, przecudne krajobrazy, piękna przyroda. 
Jednak w dzisiejszym poście nie o tym będzie mowa. Dziś, wcale tak kolorowo nie będzie, a wręcz przeciwnie.
Kocham ten kraj, lecz nie zawsze lubię, są rzeczy, sytuacje, problemy, które mnie bulwersują, które sprawiają że krew ze złości mnie zalewa, które mnie jako Polce, w głowie się nie mieszczą , szokują. 
Sprawa ostatnio jest dość głośna . Wszystkie europejskie media aż huczą na ten temat, a mianowicie: decyzja rządu rumuńskiego o eutanazji bezpańskich psów. Psy ulicy to ogromny problem tego kraju. Dzikie, wychudzone, zżerane żywcem przez pchły i inne robactwo. Są wszędzie w każdym zakamarku ulicy, w każdej wsi w każdym mieście i miasteczku. Oblegają stacje benzynowe, zatoczki ruchliwych ulic, miejsca postoju turystów. Patrząc biednymi, smutnymi slipkami, czekają wytrwale, aż ktoś w końcu zlituje się i rzuci coś do jedzenia, wody troszkę gdzieś naleje, gdy upal nie do wytrzymania.
W całej Rumunii jest ich ogromna ilość. W  1,7 milionowym Bukareszcie jest około 65 tys.!!!!!!! Niektóre z nich są agresywne, dochodzi do licznych pogryzień a nawet tragedii. Na początku września czteroletni chłopczyk bawiący się beztrosko w bukareszteńskim parku został pogryziony. Dziecko zmarło. Dla mnie sytuacja nie do pojęcia, szok ,szok i jeszcze raz szok. Po tym wydarzeniu uchwalono nowe prawo. Psy maja być wyłapywane, jeżeli po dwóch tygodniach nikt ich nie zaadoptuje, nie przygarnie, psiak zostanie uśpiony.
Pojąc tego nie mogę, jak można było dopuścić do tego, aby tyle psów wałęsało się bezpańsko. Podobno przyczynił się do tego komunistyczny dyktator Rumunii Nicolae Ceaușescu. Budował te swoje wielkie i obskurne blokowiska. Ludzie pod przymusem musieli się do nich przesiedlać. Psów i innych zwierząt zabrać ze sobą nie mogli, wiec biedactwa zostawały porzucane na pastwę losu. Tylko zastanawia mnie to, ze do dzisiejszego dnia nikt nic z tym problemem nie zrobił. Ponadto uważam że, prawo powinno być bardziej surowe, jeśli chodzi o traktowanie zwierząt. Wiem doskonale ze, ludzie porzucają małe pieski do lasu, lub nad rzekę, bo ich suczka kolejny raz się oszczeniła. Podobny los spotyka także dorosłe psy, które znudziły się lub, nie spełniły oczekiwań swojego pana .Okropność!!!
Usypianie takiej ilości psów, to beztwialstwo! Jednak jak patrzę na te biedne zwierzaki, to żal serce ściska. Wiele z nich naprawdę bardzo cierpi z głodu, zimna, upału, zaatakowane przez choroby. Myślę sobie czasem, że może i lepiej, byłoby dla nich gdyby zostały uśpione, nie cierpiały by już, nie czuły bólu. Przecież, i tak nikt takiej ilości nie przygarnie. Cała Europa wszczęła protesty, jednak nikt z protestujących nie kwapi się, aby przygarnąć psiaka. Rumunia pogrążona jest w głębokich problemach społecznych i nie ma szans, aby rozwiązała ten problem w inny sposób. Protesty niczego tu nie rozwiążą. Pamiętajmy ze psy ulicy bywają także agresywne. Cóż muszą czuć rodzice, czterolatka, tracąc swoje ukochane dziecko?!  Fakty są przerażające !!!





Milość do zwierząt wyniosłam z domu rodzinnego. Tę milość przekazuję dalej, moim dzieciom. Bianca w wieku pięciu lat, doskonale wie jak powinno opiekować się pieskami, kotkami czy nawet kurkami. Kocha je bardzo, a one odpłacają jej za to stokrotnie. Pamiętajmy, ze najwierniejszy, najbardziej oddany przyjaciel człowieka, to włanie pies !!!




 



6 komentarzy:

  1. Twój pies na zdjęciu się uśmiecha. Dobrze trafił. Problem o którym piszesz - trudny, powiedziałabym nawet beznadziejny. Trudno ważyć bezpieczeństwo dziecka w parku i usypianie psa... Ale 65 tyś bezpańskich psów w jednym mieście to przerażająca liczba. Napisz kiedyś jak skończyło się rozwiązanie tego problemu.
    A tym czasem pozdrawiam ciepło i dziękuję, że do mnie zajrzałaś! :)
    dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie z Toba problem beznadziejny!

      Usuń
  2. W moim domu nigdy nie było zwierzaka, ale wiem, że jak wyprowadzę się na "swoje" to na pewno jakiegoś przygarnę. Psy są przekochane i nikt tak pięknie nie odpowie na Twoją miłość i opiekę, jak one. Piszesz o poważnym problemie, sama nie wiem jak można by go rozwiązać w obliczu tak wielkiej skali występowania. Przejeżdżałam kilka razy przez Rumunię i sama widziałam to na własne oczy. Są to wieloletnie zaniedbania, z którymi teraz trudno jest coś zrobić. Najlepiej, żeby były budowane schroniska dla tych psów, ale zdaję sobie sprawę, że mało osób je zaadoptuje, a rząd Rumunii nie ma pieniędzy na takie inwestycje... Muszę poczytać coś więcej na ten temat. Powiem Ci, że cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga, bo opisujesz kawałek świata o którym mam małe pojęcie, a zawsze interesują mnie opowieści z innych części świata, zwłaszcza takie, proste i codzienne. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo Cie goscic, o temacie rumunskich psow ulicy bylo w mediach bardzo glosno, w Polsce rowniez.

      Usuń
  3. A piesek z ostatniego zdjęcia - przepiękna kulka miłości (choć duża!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piesek to nasza Hera- wielka milosc mojego meza!!! Hera to rumunski owczarek karpacki. Goraco pozdrawiam -Iza

      Usuń